Posty

Wyświetlam posty z etykietą zwierzęta

Nie takie pszczoły straszne, jak je malują - recenzja "Bzzz! Na skrzydłach przygody!"

Obraz
 Nie trzeba Einsteina, by mądrze mówić o pszczołach. I choć słynne zdanie, że „Wraz ze śmiercią ostatniej pszczoły, ludzkości zostały cztery lata” nadal jest fizykowi przypisywane, na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej pozycji przekonujących dzieci, młodzież, a nawet dorosłych, że znane nam ekosystemy bez pszczół najzwyczajniej wymrą. Nie będzie to śmierć z dnia na dzień, przyroda tak nie działa, jednak będzie to kamień milowy, za którym znajduje się już tylko przepaść. Książka Mai Szaneckiej – Żołdak pt. „Bzzz! Na skrzydłach przygody!” po trosze wpisuje się w tę przepowiednię. Wydana przez Wydawnictwo Skrzat zwraca uwagę na wagę pracy pszczół (nie tylko miodnych) w naszej najbliższej okolicy. Jednak czy ta pozycja dla nieco starszych dzieci (lub młodszej młodzieży), to po prostu zbeletryzowana pszczela Apokalipsa? Na szczęście nie! Tak naprawdę autorka prezentuje nam coś w gatunku pszczelej epopei. Dla czytelników o słabszej pamięci przypomnę, że sercem epopei jest ukazani...

O kocie w kryzysie - recenzja "Kocim pazurem pisane..."

Obraz
Od razu zaznaczę, że nie jestem „kociarzem”. „Psiarzem” też nie, choć psy towarzyszyły mi przez całe dzieciństwo i okres nastoletni. Podchodzę do posiadania zwierząt w domu z dużym dystansem, co nie znaczy, że nie lubię opowieści o nich w różnych formach, czy to literackich, czy to filmowych. Doceniam zwierzęcy wkład w sztukę oraz artystów o nich tworzących i o tym będzie również ta recenzja.  W moje bajarskie ręce wpadła książka „Kocim pazurem pisane, czyli wspomnienia Rudolfa Rudykota” autorstwa Moniki Wilczyńskiej, choć powinienem być dokładniejszy, by nie obrazić współautora i napisać „spisane przez Monikę Wilczyńską”. Rudolf Rudykot to główny bohater opowieści i zarazem narrator – postać realna, bowiem przyłapany przez swoją właścicielkę, Monikę, na spisywaniu pamiętnika, postanowił podzielić się tajemnicami miaufabetu i dać nam, ludziom, zwierzęcą perspektywę na problem kotów wolnożyjących. Na niecałych stu stronach książki poznajemy niezwykłą plejadę jego kociej rodziny (z...

Bajki babci Elgiebety - mój pierwszy wieczór opowiadaczy

Obraz
W ramach szczecińskiego projektu „Tęczowy Teatr Mały” poproszono mnie, abym przygotował opowieści dotyczące społeczności LGBTQ. Zachwycony tym pomysłem od razu sięgnąłem po klasykę  bajek i baśni, czyli dobrze wszystkim znanego Hansa Christiana Andersena oraz mniej znanego z twórczości bajkowej Oscara Wilde’a. Zresztą o obu pisarzach wspominałem na swoim Instagramie w czerwcu 2024 w związku z Miesiącem Dumy. Ale czy chciałem zatrzymać się po prostu na prezentacji tęczowego dorobku obu panów? Oczywiście że nie! Odświeżyłem sobie biografię Andersena napisaną przez Jackie Wullschläger pt. „ Andersen. Życie baśniopisarza ” oraz poszperałem w Internecie i książce Trevora Fishera „ Oscar Wilde i Bosie. Fatalna namiętność ” na temat życia Oscara Wilde’a. Skoro opowieści mają być tęczowe w wymowie, to trzeba nakreślić odbiorcom odpowiedni kontekst – kiedy powstały? co spowodowało ich napisanie? i kto prawdopodobnie zakulisowo zainspirował twórców? I tak jak w przypadku duńskiego księcia ba...

Podróże z Wonsem 07 - Słoń z rzymskiego placu

Obraz
Pozostańmy jeszcze na moment w klimatach „zoologicznych”. Dzisiaj poznajcie historię słonia, pomnika znajdującego się przed rzymską bazyliką Santa Maria sopra Minerva. W 1665 r. w ogrodzie zakonu Dominikanów wykopano egipski obelisk, który tak spodobał się papieżowi Aleksandrowi VII, że postanowił wyeksponować go w przestrzeni miejskiej. Pytanie tylko brzmiało – jak? Ogłosił więc architektoniczny konkurs, który wygrał znany rzeźbiarz Lorenzo Bernini, który to zaś zaproponował, by obelisk stał na grzbiecie słonia, symbolu mądrości, szczęścia, stateczności i spokoju. Papieżowi spodobał się ten pomysł, lecz pewien dominikański zakonnik miał duże wątpliwości co do tego, czy rzeźba słonia będzie w ogóle w stanie utrzymać ogromną pozostałość po dawnych Egipcjanach. Zaalarmowany tą myślą papież nakazał Berniniemu przekształcić projekt, ten zaś mocno poddenerwowany dodał klocek pod brzuch słonia, by ten wydawał się bardzie…stateczny. Jednocześnie celem uratowania wyglądu rzeźby wydłużył słonio...

Biblioteczka z Wonsem - W podróż z Pandą i Smokiem

Obraz
 Oj, długo zastanawiałem się nad zarekomendowaniem tej książki. Nie dlatego żeby miała być zła. W żadnym wypadku. Bardziej chodziłoby tutaj o pewien sposób prowadzenia w niej opowieści. A raczej niemalże jej brak. „Wielka Panda i Mały Smok” wydana przez Wydawnictwo Albatros to wyjątkowa książka, ale stanowczo bardziej dla dorosłych niż dzieci. Dlaczego? Przekonajcie się. Do przygód Pandy i Smoka bardzo często wracam. Nie dlatego, że chciałbym zagłębić się w meandry jej fabuły. Fabuły tu w zasadzie nie ma. I można zresztą zamknąć ją w jednym zdaniu – spokojna Wielka Panda poznaje poddenerwowanego Małego Smoka i razem podróżują przez cztery pory roku. Jednak co czyni tę książkę wyjątkową, to magia ich przygód. Magia która znajduje się w krótkich, kilkuzdaniowych dialogach lub monologach każdego z bohaterów. Dodatkowo każdej rozmowie, każdemu postojowi czy myśli towarzyszy piękna, inspirowana sztuką azjatycką ilustracja. Ta książka to skarbnica mądrych, buddyjskich myśli, które proszą...

Podróże z Wonsem 06 - Osiołek z Mijas

Obraz
Ostatnio pisałem o ptakach, więc dzisiaj czas na bardziej przyziemne zwierzę – osła. W bajkach najczęściej kojarzony jest z uporem, nieraz głupotą, u Fredry z niezdecydowaniem. Nauka zaś twierdzi, że to bardzo mądre zwierzę – niezwykle roztropne i ostrożne. Osioł nie pójdzie w stronę, której nie zna ani nie przekroczy rzeki, dopóki sami mu nie pokażemy, że jest ona bezpieczna. On musi coś naocznie doświadczyć, by móc to później zrobić. Taki już jest. A jakie są osiołki z hiszpańskiego Mijas? Osioł stał się symbolem tego miasteczka z powodu fanaberii turystów. Początkowo osły były wykorzystywane do prac w kamieniołomach. Przewoziły stamtąd surowce i spokojnie szły sobie za swoimi właścicielami. Na początku lat 50. XX w. turystom wydał się „egzotyczny” ten całkiem zwyczajny widok i postanowili robić sobie z osłami zdjęcia. Później nawet zaczęli życzyć sobie przejażdżkę na tym pracowitym zwierzęciu, jednocześnie podziwiając panoramę nadmorskiego Mijas. Robotnicy, węsząc zysk w tego typu a...

Podróże z Wonsem 05 - Wróbelek z Ulm

Obraz
Zimą miałem przyjemność zawitać do Ulm, miasta położonego nad Dunajem i słynnego ze swojej ogromnej katedry. Co jednak mnie zaintrygowało, to nie katedra – która rzeczywiście jest niezwykle piękna – lecz liczna obecność figur i rzeźb wróbla w całym mieście. Skąd pomysł na taki symbol miasta? W końcu wróbel to bardzo pospolite stworzenie – małe, szarobure i kruche – a samo Ulm było kiedyś ogromnym portem rzecznym. Oczywiście postanowiłem zasięgnąć języka i czego się dowiedziałem? Ulmer Spatz (czyli wróbel) jest bohaterem średniowiecznej legendy, opiewającej czasy budowy katedry. Jako że drewno do jej budowy transportowano rzeką w poprzek, trudno było te wielkie kłody przenieść przez bramy miasta. Zdenerwowany burmistrz już miał nakazać wyburzenie bramy miejskiej, lecz z nieświadomym ratunkiem przyszedł mu z pomocą właśnie ów wróbel. Budowniczowie bacznie przyglądali się jego zakładaniu gniazda i sposobowi, w jaki transportuje długie patyki przez małe dziury w murach miejskich. Wróbel z ...

Biblioteczka z Wonsem - Kury z grubej rury

Obraz
Lubicie kury? Osobiście uważam je za nad wyraz urocze stworzenia. A przynajmniej te, które żyją w cywilizowanych warunkach. Te ich korpulentne ciałka, krótkie nóżki i dodatkowo wyróżniający się grzebień. A słyszeliście o "Kurach z grubej rury" autorstwa Justyny Bednarek? Uwierzcie, będą to najukochańsze kury, jakie poznacie w swoim życiu! Wydawnictwo Słowne Młode wydało niezwykle ciepłą i pełną przygód opowieść o czterech kurach, które "wżeniły się" w rodzinę Ogórków. Wywróciły życie członków rodziny do góry nogami (pazurami?), a przede wszystkim dały głos młodemu chłopcu w spektrum autyzmu. Ta wcale niekrótka opowieść (która posiada drugą część!) nie tylko uczy szacunku do osób neuroróżnorodnych, ale również do samych zwierząt, których logika często wyprzedza sposób rozumowania Kubusia Puchatka - którego sposób "rozumowania" również jest przeuroczy! Tę pozycję polecam nie tylko dzieciom, ale również (a może przede wszystkim) dorosłym. Oczami kur spójrzmy ...