Posty

Wyświetlam posty z etykietą opowieść

Nie takie pszczoły straszne, jak je malują - recenzja "Bzzz! Na skrzydłach przygody!"

Obraz
 Nie trzeba Einsteina, by mądrze mówić o pszczołach. I choć słynne zdanie, że „Wraz ze śmiercią ostatniej pszczoły, ludzkości zostały cztery lata” nadal jest fizykowi przypisywane, na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej pozycji przekonujących dzieci, młodzież, a nawet dorosłych, że znane nam ekosystemy bez pszczół najzwyczajniej wymrą. Nie będzie to śmierć z dnia na dzień, przyroda tak nie działa, jednak będzie to kamień milowy, za którym znajduje się już tylko przepaść. Książka Mai Szaneckiej – Żołdak pt. „Bzzz! Na skrzydłach przygody!” po trosze wpisuje się w tę przepowiednię. Wydana przez Wydawnictwo Skrzat zwraca uwagę na wagę pracy pszczół (nie tylko miodnych) w naszej najbliższej okolicy. Jednak czy ta pozycja dla nieco starszych dzieci (lub młodszej młodzieży), to po prostu zbeletryzowana pszczela Apokalipsa? Na szczęście nie! Tak naprawdę autorka prezentuje nam coś w gatunku pszczelej epopei. Dla czytelników o słabszej pamięci przypomnę, że sercem epopei jest ukazani...

O kocie w kryzysie - recenzja "Kocim pazurem pisane..."

Obraz
Od razu zaznaczę, że nie jestem „kociarzem”. „Psiarzem” też nie, choć psy towarzyszyły mi przez całe dzieciństwo i okres nastoletni. Podchodzę do posiadania zwierząt w domu z dużym dystansem, co nie znaczy, że nie lubię opowieści o nich w różnych formach, czy to literackich, czy to filmowych. Doceniam zwierzęcy wkład w sztukę oraz artystów o nich tworzących i o tym będzie również ta recenzja.  W moje bajarskie ręce wpadła książka „Kocim pazurem pisane, czyli wspomnienia Rudolfa Rudykota” autorstwa Moniki Wilczyńskiej, choć powinienem być dokładniejszy, by nie obrazić współautora i napisać „spisane przez Monikę Wilczyńską”. Rudolf Rudykot to główny bohater opowieści i zarazem narrator – postać realna, bowiem przyłapany przez swoją właścicielkę, Monikę, na spisywaniu pamiętnika, postanowił podzielić się tajemnicami miaufabetu i dać nam, ludziom, zwierzęcą perspektywę na problem kotów wolnożyjących. Na niecałych stu stronach książki poznajemy niezwykłą plejadę jego kociej rodziny (z...

Wszystkie drogi prowadzą do Radomia

Obraz
  Opowiadacze, opowiadactwo, bajanie – te słowa w czasie IV Ogólnopolskiego Festiwalu Opowieści w Radomiu były odmieniane przez wszystkie przypadki – zarówno gramatyczne, jak i ludzkie. Również byłem tym „ludziem”, który wtrącił swoje trzy grosze do tych zjawisk, aczkolwiek zrobiłem to po raz pierwszy! Radom jako miasto żył w mojej świadomości jako miejsce produkcji zupek chińskich, o których wspominał niegdyś w skeczu o chińskim „restauratorze” Kabaret Ani Mru-Mru. Jako że z moją świadomością geograficzną nie jest najlepiej, wiedziałem jedynie, że Radom jest „daleko” od Szczecina. Nigdy w nim nie byłem, nigdy o nim nie czytałem ani nie interesowałem się nim. Oczywiście zmieniło się to wraz z wypełnieniem i przesłaniem zgłoszenia na Festiwal. Wtedy postanowiłem zrobić research, dokąd to w ogóle mam zamiar się udać?! I okazało się, że Radom ma wiele do zaoferowania. Nie tylko jest to miasto Jacka Malczewskiego, ale również Jana Kochanowskiego. Dodatkowo znajduje się tak kilka ciek...

Andersen odbrązowiony

Obraz
Z początkiem roku sięgnąłem po biografię Hansa Christiana Andersena pióra Jackie Wullschlager i zapewniam Was, że jest to lektura godna polecenia. Książka „Andersen. Życie baśniopisarza” to pozycja odbrązawiająca „pisarza dzieci”, który tak do końca za dziećmi nie przepadał. Szukał poklasku wśród dorosłych i szukał go nad podziw szczwanie. Jako syn ubogiego małżeństwa miał ogromne „parcie na szkło”, pisząc kolokwialnie. Wraz z odejściem z rodzinnego Odense, trafiwszy do Kopenhagi, różnymi sposobami starał się dotrzeć do wyższych warstw społecznych, byle ich po prostu dotknąć. Na całe szczęście udało mu się odnaleźć bogatych mieszczańskich (a później arystokratycznych) patronów, dzięki którym miał nie tylko co do „gęby” włożyć – bowiem każdego dnia obiadował u innych bogaczy – ale również znaleźli się tacy, którzy zasponsorowali mu podróże po Europie. Dzięki nim poznał innych bogaczy, innych wielbicieli jego twórczości (zwłaszcza Niemców), którzy sutymi daninami dawali mu znać o swoim u...

Moje Japan Festy

Obraz
Już dwukrotnie miałem okazję brać udział w Japan Feście organizowanym przez Szczeciński Klub Azji. Za pierwszym razem – w 2022 r. – jako członek Stowarzyszenia Chowaniec, w tym roku już jako Indiana Wons. Za każdym razem uczę się tam czegoś nowego. I nie chodzi tutaj o zapoznanie z jakimiś tajnikami japońskiej kultury czy sztuki. Ani również o niezwykle modny temat anime lub mangi. Uczę się, jak ludziom (zarówno dzieciom jak i dorosłym) potrzebna jest chwila wytchnienia i bajki.  Kamishibajanie z Chowańcem W latach 90. XX w. popkultura japońskia wkroczyła z przytupem na polskie podwórko. Zaczęło się oczywiście od seriali animowanych takich jak „Kapitan Tsubasa” czy „Yattaman”. Później świat zwariował na punkcie „Czarodziejki z Księżyca” (byłem tą z Merkurego), tamagochi (pamiętam, że sam miałem ich kilka!), zaczęły pojawiać się mangi, czasopisma dla japonofilów (barwne „Kawaii”), gry karciane na bazie anime – Digimony, Pokemony – słowem ryż, mydło i powidło. Wszystko zaczęło do nas...

Biblioteczka z Wonsem - Wciąż Czerwony Kapturek

Obraz
Wersji historii o Czerwonym Kapturku powstają setki jeśli nie tysiące. Ta dosyć prosta baśń o podróży małej dziewczynki przez ciemny las do schorowanej Babci od lat ma uczy dzieci o pożytkach ze słuchania rodziców i nie rozmawiania z obcymi. Któż z nas nie zna słów „A dlaczego masz takie duże oczy?...” etc.? Jednak dlaczego dzisiaj postanowiłem zarekomendować kolejną wersję tej opowieści? Odpowiedź nasuwa się od razu po otwarciu tej konkretnej książki. „Czerwony Kapturek” wydany przez Wydawnictwo Olesiejuk posiada w sobie nadzwyczaj piękne i niezwykle sugestywne ilustracje Francesci Cosanti, włoskiej rysowniczki specjalizującej się w książkach dla dzieci. I choć na polskim rynku znana jest jeszcze z własnej interpretacji opowieści o „Jasiu i Małgosi”, nie powinno się przechodzić obok tych książek obojętnie. Ilustracje F. Cosanti wykonane są różnymi metodami – mamy tutaj połączenie rysunku z odbitkami prawdziwych liści. Daje to poczucie współczesności tej książki i nie ociera się o infa...

Podróże z Wonsem 07 - Słoń z rzymskiego placu

Obraz
Pozostańmy jeszcze na moment w klimatach „zoologicznych”. Dzisiaj poznajcie historię słonia, pomnika znajdującego się przed rzymską bazyliką Santa Maria sopra Minerva. W 1665 r. w ogrodzie zakonu Dominikanów wykopano egipski obelisk, który tak spodobał się papieżowi Aleksandrowi VII, że postanowił wyeksponować go w przestrzeni miejskiej. Pytanie tylko brzmiało – jak? Ogłosił więc architektoniczny konkurs, który wygrał znany rzeźbiarz Lorenzo Bernini, który to zaś zaproponował, by obelisk stał na grzbiecie słonia, symbolu mądrości, szczęścia, stateczności i spokoju. Papieżowi spodobał się ten pomysł, lecz pewien dominikański zakonnik miał duże wątpliwości co do tego, czy rzeźba słonia będzie w ogóle w stanie utrzymać ogromną pozostałość po dawnych Egipcjanach. Zaalarmowany tą myślą papież nakazał Berniniemu przekształcić projekt, ten zaś mocno poddenerwowany dodał klocek pod brzuch słonia, by ten wydawał się bardzie…stateczny. Jednocześnie celem uratowania wyglądu rzeźby wydłużył słonio...

Biblioteczka z Wonsem - W podróż z Pandą i Smokiem

Obraz
 Oj, długo zastanawiałem się nad zarekomendowaniem tej książki. Nie dlatego żeby miała być zła. W żadnym wypadku. Bardziej chodziłoby tutaj o pewien sposób prowadzenia w niej opowieści. A raczej niemalże jej brak. „Wielka Panda i Mały Smok” wydana przez Wydawnictwo Albatros to wyjątkowa książka, ale stanowczo bardziej dla dorosłych niż dzieci. Dlaczego? Przekonajcie się. Do przygód Pandy i Smoka bardzo często wracam. Nie dlatego, że chciałbym zagłębić się w meandry jej fabuły. Fabuły tu w zasadzie nie ma. I można zresztą zamknąć ją w jednym zdaniu – spokojna Wielka Panda poznaje poddenerwowanego Małego Smoka i razem podróżują przez cztery pory roku. Jednak co czyni tę książkę wyjątkową, to magia ich przygód. Magia która znajduje się w krótkich, kilkuzdaniowych dialogach lub monologach każdego z bohaterów. Dodatkowo każdej rozmowie, każdemu postojowi czy myśli towarzyszy piękna, inspirowana sztuką azjatycką ilustracja. Ta książka to skarbnica mądrych, buddyjskich myśli, które proszą...

ĆMA z Nowego Yorku

Obraz
Choć o tradycjach snucia opowieści w Ameryce Północnej byłoby można pisać przez lata, dzisiaj skupię się na czymś bardziej współczesnym – pewnej „ćmie”, która przybyła do światła z potrzeby chwili, a która obecnie jest wielkim storytellingowym projektem ogarniającym cały świat. Organizacja „The Moth” powstała w 1997 r. w Nowym Yorku. Założył ją poeta George Dawes Green, który chciał wskrzesić w sobie uczucia, których doznał w swojej małej ojczyźnie, stanie Georgia, kiedy to wraz z grupką przyjaciół, siedząc wieczorem na werandzie jego domk, opowiadali sobie wzajem prywatne historie, a którym to „przysłuchiwały się”, latające wokół lampy ćmy. Green sam nazwał siebie ćmą, którą przyciąga światło opowieści, zorganizował więc podobne spotkanie w Nowym Yorku. Najpierw wydarzenie miało charakter prywatny – działo się wśród grupki znajomych w mieszkaniu poety. Później grupka storytellerów zaczęła prędko się rozrastać, więc musieli przenieść się do pubu. W samym zaś pubie obcy ludzie z chęcią ...

Podróże z Wonsem 06 - Osiołek z Mijas

Obraz
Ostatnio pisałem o ptakach, więc dzisiaj czas na bardziej przyziemne zwierzę – osła. W bajkach najczęściej kojarzony jest z uporem, nieraz głupotą, u Fredry z niezdecydowaniem. Nauka zaś twierdzi, że to bardzo mądre zwierzę – niezwykle roztropne i ostrożne. Osioł nie pójdzie w stronę, której nie zna ani nie przekroczy rzeki, dopóki sami mu nie pokażemy, że jest ona bezpieczna. On musi coś naocznie doświadczyć, by móc to później zrobić. Taki już jest. A jakie są osiołki z hiszpańskiego Mijas? Osioł stał się symbolem tego miasteczka z powodu fanaberii turystów. Początkowo osły były wykorzystywane do prac w kamieniołomach. Przewoziły stamtąd surowce i spokojnie szły sobie za swoimi właścicielami. Na początku lat 50. XX w. turystom wydał się „egzotyczny” ten całkiem zwyczajny widok i postanowili robić sobie z osłami zdjęcia. Później nawet zaczęli życzyć sobie przejażdżkę na tym pracowitym zwierzęciu, jednocześnie podziwiając panoramę nadmorskiego Mijas. Robotnicy, węsząc zysk w tego typu a...

Biblioteczka z Wonsem - Trzeba pomóc temu Nosorożcowi!

Obraz
Prawie dwie dekady temu, pod koniec studiów, udało mi się zakupić książkę, która z wiadomych tylko cenzorom PRL powodów została wstrzymana u wydawcy w 1966 r. Książkę tę napisał znany polski filozof Leszek Kołakowski, a która to książka miała być prezentem dla jego córki. W 2005 r. wydało ją Wydawnictwo Muchomor i od tego momentu mogła cieszyć zarówno dzieci jak i dorosłych, bo celem jej była odpowiedź na postawione w tytule pytanie „Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca?”. Fabuła tej bajki nie jest skomplikowana. Ot, poznajemy młodego Nosorożca, który ma na zadku wielki kompres i który prosi nas o pomoc. W czym mielibyśmy mu pomóc? Tu sprawa się komplikuje, bowiem ów nosorożec chciałby umieć…latać. Tak, latać. Dowiadujemy się, że zanim obił sobie pupę, zakolegował się z pewnym wróblem, który za każdym razem zwraca się do naszego bohatera per „maleńki”. Wróbel stara się pomóc Nosorożcowi, lecz jak możemy się domyślić, niewiele wskórał, skoro Nosorożec wciąż siedzi na kompre...

Podróże z Wonsem 05 - Wróbelek z Ulm

Obraz
Zimą miałem przyjemność zawitać do Ulm, miasta położonego nad Dunajem i słynnego ze swojej ogromnej katedry. Co jednak mnie zaintrygowało, to nie katedra – która rzeczywiście jest niezwykle piękna – lecz liczna obecność figur i rzeźb wróbla w całym mieście. Skąd pomysł na taki symbol miasta? W końcu wróbel to bardzo pospolite stworzenie – małe, szarobure i kruche – a samo Ulm było kiedyś ogromnym portem rzecznym. Oczywiście postanowiłem zasięgnąć języka i czego się dowiedziałem? Ulmer Spatz (czyli wróbel) jest bohaterem średniowiecznej legendy, opiewającej czasy budowy katedry. Jako że drewno do jej budowy transportowano rzeką w poprzek, trudno było te wielkie kłody przenieść przez bramy miasta. Zdenerwowany burmistrz już miał nakazać wyburzenie bramy miejskiej, lecz z nieświadomym ratunkiem przyszedł mu z pomocą właśnie ów wróbel. Budowniczowie bacznie przyglądali się jego zakładaniu gniazda i sposobowi, w jaki transportuje długie patyki przez małe dziury w murach miejskich. Wróbel z ...

Biblioteczka z Wonsem - Misiu, zejdź z drzewa!

Obraz
Wpadła mi ostatnio w ręce wspaniała książka wydana przez Wydawnictwo Zielona Sowa. Prosta, wierszowana historia o "misiu" koala, który nie chciał zejść z drzewa, tylko wciąż się go trzymał. Na swoim drzewie chomikował mnóstwo rzeczy. Spał, jadł i znowu spał. I tylko z góry patrzył, jak inne australijskie zwierzęta bawią się, rozmawiają, śpiewają czyli zwyczajnie żyją. Jednak to życie na ziemi wydawało mu się nazbyt chaotyczne i szybkie. On lubił bezpieczeństwo drzewa. I choć zwierzęta nie raz zapraszają go do wspólnej zabawy, ten pozostaje w konarach. Do czasu. Pewnego dnia zjawia się dzięcioł... "Koala, który się trzymał" kierowane jest do odbiorców w wieku 4+. Bajka ta ma zapewne nauczyć dzieci pierwszych kroków w przedszkolu i walczyć z lękiem wyjścia z gniazda. Ale w sytuacji popandemicznej wydaje mi się, że mówi ona o nas, zcybernatyzowanych ludziach, którzy większość czasu spędzamy w miłych bańkach mediów społecznościowych. Trzymamy się tych baniek jak tytułow...

Opowieści nabierają wiatru w Żagle

Obraz
Od dwóch lat mam przyjemność występować podczas szczecińskiego wydarzenia poświęconego marynistyce - Żaglach. Zazwyczaj siedzę sobie spokojnie w Strefie Dziecięcej i podkradam uczestników tamtejszych warsztatów lub umilam dzieciakom czas, kiedy ich rodzice lub opiekunowie stoją w kolejce do warsztatowego stołu.  Gdy pierwszy raz wziąłem udział w Żaglach, w 2022 r., uznałem, że przebranie się za bajkowego pirata rodem z bajki o Piotrusiu Panie będzie dobrym pomysłem. Jak bardzo się myliłem! A wiecie dlaczego? Bo dzieci najzwyczajniej w świecie bały się mnie. Oto przed nimi pojawił się jakiś dziwny jegomość w pasiastych, krzykliwych spodniach do kolan, białych podkolanówkach, z mnóstwem biżuterii na nadgarstkach i pod szyją, dodatkowo w koszuli z żabotem i czarną kamizelką. No, po prostu pajac. A jak wiemy, dzieci często boją się wszelkiej maści przebierańców, pajaców czy klaunów. Mój własny, prywatny brat w latach dziecięctwa unikał św. Mikołaja jak ognia. Nawet wymawianie jego imie...

Hawakati z Libanu

Obraz
 🕌Z wulkanicznych Hawajów przenosimy się dzisiaj na Bliski Wschód do Libanu, gdzie tradycje gawędziarskie były niegdyś bardzo żywe i znaczące. To właśnie z „hakawati” kojarzą nam się dzisiejsi arabscy bajarze, których wizerunek przemierzył cały świat. Hakawati dosłownie oznacza tego, który opowiada – gawędziarza zarabiającego na swoje życie, snując przed publicznością bajki i baśnie, i przemierzającego arabski świat od miasta do miasta. 🧞To właśnie opowieści hakawati zainspirowały autorów „Baśni z 1001 nocy”. Byli tak ważni, że uważano ich za drugich co do ważności w kraju z uwagi na ich umiejętność władania masami i przemawiania przed nimi. Potrafili nie tylko zainteresować swoimi opowieściami widownię, ale również kreować moralność swoich słuchaczy, przytaczając odpowiednie przypowieści z Koranu. 🗣Według legendy osiemnastowieczny gawędziarz Ahmad al Saidawi potrafił utrzymać zainteresowanie swojej widowni przez 372 (!) wieczory w pewnej kawiarni w syryjskim Aleppo, by ostatecz...

Biblioteczka z Wonsem - Co z panem zrobić, panie Andersenie?

Obraz
Często mam zagwozdkę - czy uwspółcześniać dawne bajki lub baśnie, czy jednak opowiedzieć je zgodnie z oryginałem? I nie chodzi tutaj o jakieś pławienie się w obrzydliwościach lub bardzo "klinicznych", lecz często o samo zakończenie. Czy "Dziewczynka z zapałkami" miałaby sens, gdyby główna bohaterka przeżyła? Czy "Mała Syrenka" Andersena ma sens, gdy okazuje się, że jednak udało się przekonać do siebie Księcia i wyjść za niego? Choć sama Syrenka jest się z zupełnie innego świata. Czy może warto pozwolić zatryumfować Królowej Śniegu i pozostawić Gerdę samotną? Czytając różne wersje "Baśni" Andersena, często nachodzi mnie pytanie, czy nie lepiej dać się dziecku zasmucić, by wiedziało, co to za uczucie, a później z nim o tym uczuciu porozmawiać? Przecież najważniejsza po usłyszanej bajce jest często właśnie rozmowa z osobą ją czytającą i refleksja, jaka w tych małych ludziach powstaje. Sama baśń to nawet nie połowa sukcesu. To tylko jego początek. Dz...

Podróże z Wonsem 04 - Spotkanie z Sokratesem w Watykanie

Obraz
Jegomość, którego popiersie za mną widzicie, to Sokrates. Bardzo go cenię, bo choć nic nie napisał ani nie pozostawił po sobie żadnej materialnej rzeczy, to dzięki rozmowom osiągnął mądrość. Jedni nazywali go mącicielem, drudzy mędrcem, trzeci zaś uważają, że w ogóle nie istniał. Osobiście uważam, że to nie ważne, czy naprawdę żył w starożytnych Atenach. Ważne, że stał się głównym bohaterem dialogów Platona i dzięki Platonowi właśnie możemy docenić to, o co chodziło Sokratesowi – prawdę i siłę wiedzy. Znana jest historia, gdy pewien Ateńczyk przyszedł do Sokratesa z szalenie ważną informacją. Sokrates zapytał, czy przesiał tę informację przez trzy sita. „Jakie sita?” spytał zaskoczony Ateńczyk. „Pierwsze sito to prawda. Czy widziałeś to, o czym chcesz mi powiedzieć?” – rzekł filozof. „Nie” – odpowiedział mężczyzna. „No, dobrze. A czy przynajmniej jest to dobre? Dobro to drugie sito” – dopowiedział Sokrates. „Hm, no, nie” Ateńczyk przeraził się już nie na żarty. „Ech, trudno. A czy choc...

Rajskie Dni z opowieścią

Obraz
Jednym z pierwszych wyjść w miasto z teatrem kamishibai była inicjatywa Stowarzyszenia Oswajanie Miasta (niegdyś Oswajanie Sztuki) pod nazwą "Rajskie Dni na Rayskiego". To właśnie wtedy wraz ze Stowarzyszeniem Kulturalno - Edukacyjnym Chowaniec - oprócz stanowiska promującego idee Chowańca - zorganizowaliśmy "Bajanie na dywanie". Choć sam punkt programu brzmi bardzo prosto, to wiele czasu zajęło nam poszukiwanie samego dywanu, który nawiązywałby swoim wyglądem do "perskości" czy orientu. Jak podejrzewaliśmy, te relikty PRLu szybko zniknęły z mieszkań i zostały zastąpione bardziej skandynawskimi, prostszymi dywanami, które w żadnym wypadku nie kojarzyły się z Szeherezadą i "Baśniami z tysiąca i jednej nocy". Na całe szczęście po tygodniu intensywnych poszukiwań udało nam się odnaleźć odpowiedni dywan (zarówno wyglądem jak i metrażem) i przygotować go do "wyjścia w miasto". III Rajski Dzień na Rayskiego odbył się 21 września 2021 r. i był...

Biblioteczka z Wonsem - Kury z grubej rury

Obraz
Lubicie kury? Osobiście uważam je za nad wyraz urocze stworzenia. A przynajmniej te, które żyją w cywilizowanych warunkach. Te ich korpulentne ciałka, krótkie nóżki i dodatkowo wyróżniający się grzebień. A słyszeliście o "Kurach z grubej rury" autorstwa Justyny Bednarek? Uwierzcie, będą to najukochańsze kury, jakie poznacie w swoim życiu! Wydawnictwo Słowne Młode wydało niezwykle ciepłą i pełną przygód opowieść o czterech kurach, które "wżeniły się" w rodzinę Ogórków. Wywróciły życie członków rodziny do góry nogami (pazurami?), a przede wszystkim dały głos młodemu chłopcu w spektrum autyzmu. Ta wcale niekrótka opowieść (która posiada drugą część!) nie tylko uczy szacunku do osób neuroróżnorodnych, ale również do samych zwierząt, których logika często wyprzedza sposób rozumowania Kubusia Puchatka - którego sposób "rozumowania" również jest przeuroczy! Tę pozycję polecam nie tylko dzieciom, ale również (a może przede wszystkim) dorosłym. Oczami kur spójrzmy ...

Hula z Hawajów

Obraz
Disneyowskie filmy „Lilo i Stich” jak również „Vaiana, skarb oceanu” (w orginale „Moana”) inspirowane są hawajską kulturą, która nie ma sobie równych w historii storytelingu. W przeciwieństwie do japońskiego kamishibai operowała zupełnie innym językiem opowieści – tańcem, który przez swą ulotność trudno było zapisać czy doskonale zapamiętać. Biorąc również pod uwagę fakt, że przez chrześcijańskich misjonarzy był to taniec lub działanie zakazane, trudno tutaj o jakieś liczne pozostałości tej bardzo starej kultury. Obecnie Hawaje są silnie skomercjalizowanym miejscem na Ziemi. Stały się celem rzesz turystów łaknących niebiańskich plaż i niezrównanych zachodów słońca. Hawajczycy kojarzą nam się głównie z kobietami w spódnicach z liści lub trzciny, ubranymi w wianki z kolorowych kwiatów i ruszającymi biodrami do jakiejś relaksującej i słodko brzmiącej muzyki. Prawda jest taka, że w tych tańcach, a przede wszystkim w choreografiach, zakodowany jest wyjątkowy język  przypominający naszą ...