Posty

Wyświetlam posty z etykietą biblioteczka z wonsem

Szczecin uwierzył w ducha, a właściwie w duszka! - recenzja "Zamkowych opowieści duszka Bogusia"

Obraz
Mimo że powoli kończą się wakacje, nie należy zapominać o możliwościach poznawania własnego miasta, zwłaszcza z dziećmi. Dzisiaj opiszę Wam swoje wrażenia po lekturze pierwszej książki Moniki Wilczyńskiej (autorki m.in. „Kocim pazurem pisane”), będącej zbiorem szczecińskich legend dla dzieci pt. „Zamkowe opowieści duszka Bogusia”. Na szczecińskim rynku znajduje się kilka pozycji poświęconych tej tematyce – dla dzieci spisuje legendy m.in. Małgorzata Duda, dorosłemu czytelnikowi prezentuje je Jarosław Kociuba. Jednak najlepszą propozycją dla dzieci jest właśnie książka Moniki Wilczyńskiej. Dlaczego? Jest to spowodowane kilkoma ważnymi elementami tego zbioru. Najpierwszym i najważniejszym z nich jest prowadzenie opowieści. Motorem napędowym historii jest ciekawość dziecka, chłopca Adasia, który czekając na zakończenie pracy przez mamę, spaceruje po korytarzach Zamku Książąt Pomorskich, zaglądając w jego zakamarki i szukając owianych legendą duchów, które każdy zamek przecież powinien pos...

Nie takie pszczoły straszne, jak je malują - recenzja "Bzzz! Na skrzydłach przygody!"

Obraz
 Nie trzeba Einsteina, by mądrze mówić o pszczołach. I choć słynne zdanie, że „Wraz ze śmiercią ostatniej pszczoły, ludzkości zostały cztery lata” nadal jest fizykowi przypisywane, na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej pozycji przekonujących dzieci, młodzież, a nawet dorosłych, że znane nam ekosystemy bez pszczół najzwyczajniej wymrą. Nie będzie to śmierć z dnia na dzień, przyroda tak nie działa, jednak będzie to kamień milowy, za którym znajduje się już tylko przepaść. Książka Mai Szaneckiej – Żołdak pt. „Bzzz! Na skrzydłach przygody!” po trosze wpisuje się w tę przepowiednię. Wydana przez Wydawnictwo Skrzat zwraca uwagę na wagę pracy pszczół (nie tylko miodnych) w naszej najbliższej okolicy. Jednak czy ta pozycja dla nieco starszych dzieci (lub młodszej młodzieży), to po prostu zbeletryzowana pszczela Apokalipsa? Na szczęście nie! Tak naprawdę autorka prezentuje nam coś w gatunku pszczelej epopei. Dla czytelników o słabszej pamięci przypomnę, że sercem epopei jest ukazani...

O kocie w kryzysie - recenzja "Kocim pazurem pisane..."

Obraz
Od razu zaznaczę, że nie jestem „kociarzem”. „Psiarzem” też nie, choć psy towarzyszyły mi przez całe dzieciństwo i okres nastoletni. Podchodzę do posiadania zwierząt w domu z dużym dystansem, co nie znaczy, że nie lubię opowieści o nich w różnych formach, czy to literackich, czy to filmowych. Doceniam zwierzęcy wkład w sztukę oraz artystów o nich tworzących i o tym będzie również ta recenzja.  W moje bajarskie ręce wpadła książka „Kocim pazurem pisane, czyli wspomnienia Rudolfa Rudykota” autorstwa Moniki Wilczyńskiej, choć powinienem być dokładniejszy, by nie obrazić współautora i napisać „spisane przez Monikę Wilczyńską”. Rudolf Rudykot to główny bohater opowieści i zarazem narrator – postać realna, bowiem przyłapany przez swoją właścicielkę, Monikę, na spisywaniu pamiętnika, postanowił podzielić się tajemnicami miaufabetu i dać nam, ludziom, zwierzęcą perspektywę na problem kotów wolnożyjących. Na niecałych stu stronach książki poznajemy niezwykłą plejadę jego kociej rodziny (z...

Przeciw atomowi, czyli o "Zapiskach z Hiroszimy" Kenzaburō Ōe

Obraz
  Oceniane historii zawsze przychodzi z trudem. Po pierwsze, już się zadziała i nie da się jej cofnąć, po drugie, nie jesteśmy i nie będziemy nigdy w tym samym miejscu i czasie, w którym byli bohaterki i bohaterowie danej historii. Z chociażby tych względów trudno mi oceniać zasadność zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Dowództwo amerykańskie podjęło taką a nie inną decyzję i nic, co moglibyśmy powiedzieć, jej nie odmieni. Odmienić jednak możemy dalsze losy atomowych zbrojeń i gróźb, jakie za sobą niosą. I to chyba jest główna myśl „Zapisków z Hiroszimy” Kenzaburō Ōe. Autor, młody aktywista antynuklearny i reportażysta, zresztą późniejszy Noblista, ukazuje nam historię Japonii (i świata) niecałe dwadzieścia lat po zrzuceniu bomb. Jego oczami dostrzegamy konflikty w środowiskach aktywistycznych i politycznych podczas IX Światowej Konferencji Przeciwko Bombom Atomowym i Wodorowym. Wsłuchujemy się w głosy specjalistów i demagogów, lekarzy i pacjentów, widzimy ogrom dzi...

Lisie tajemnice - recenzja zbioru "Kitsune. 13 opowieści o lisach"

Obraz
  W rodzimej kulturze nie przywiązujemy wielkiej wagi do postaci lisa – nie ma ona boskiego wymiaru i skupia wokół siebie raczej negatywne cechy ludzkie. Znamy lisy przechery, lisów oszustów (jak np. w „Pinokiu” Collodiego), ewentualnie lisa demagoga („Szelmostwa Lisa Witalisa” J. Brzechwy). W języku polskim mówi się o kimś fałszywym, że jest „farbowanym lisem”, a o cwaniaku - „szczwany lis”. Nic, co chcielibyśmy usłyszeć o sobie. Zupełnie inaczej ma się lis w kulturze japońskiej, o czym dobitnie świadczy wydany przez Wydawnictwo Kirin zbiór opowieści pt. „Kitsune. 13 opowieści o lisach”. Ośmioro autorów i autorek japońskich postanowiło zmierzyć się z postacią tego rudego psowatego o nadnaturalnym charakterze. Lis w kulturze japońskiej jest istotą magiczną, czasem demoniczną, a nawet tricksterem. Bywają lisy, które odpłacają się ludziom za okazane im dobro, ale na swojej drodze można spotkać też takie, które wystrychują ludzi na dudka. Ciekawy jest fakt, że lisy – wg japońskich w...

Andersen odbrązowiony

Obraz
Z początkiem roku sięgnąłem po biografię Hansa Christiana Andersena pióra Jackie Wullschlager i zapewniam Was, że jest to lektura godna polecenia. Książka „Andersen. Życie baśniopisarza” to pozycja odbrązawiająca „pisarza dzieci”, który tak do końca za dziećmi nie przepadał. Szukał poklasku wśród dorosłych i szukał go nad podziw szczwanie. Jako syn ubogiego małżeństwa miał ogromne „parcie na szkło”, pisząc kolokwialnie. Wraz z odejściem z rodzinnego Odense, trafiwszy do Kopenhagi, różnymi sposobami starał się dotrzeć do wyższych warstw społecznych, byle ich po prostu dotknąć. Na całe szczęście udało mu się odnaleźć bogatych mieszczańskich (a później arystokratycznych) patronów, dzięki którym miał nie tylko co do „gęby” włożyć – bowiem każdego dnia obiadował u innych bogaczy – ale również znaleźli się tacy, którzy zasponsorowali mu podróże po Europie. Dzięki nim poznał innych bogaczy, innych wielbicieli jego twórczości (zwłaszcza Niemców), którzy sutymi daninami dawali mu znać o swoim u...

Biblioteczka z Wonsem - Wciąż Czerwony Kapturek

Obraz
Wersji historii o Czerwonym Kapturku powstają setki jeśli nie tysiące. Ta dosyć prosta baśń o podróży małej dziewczynki przez ciemny las do schorowanej Babci od lat ma uczy dzieci o pożytkach ze słuchania rodziców i nie rozmawiania z obcymi. Któż z nas nie zna słów „A dlaczego masz takie duże oczy?...” etc.? Jednak dlaczego dzisiaj postanowiłem zarekomendować kolejną wersję tej opowieści? Odpowiedź nasuwa się od razu po otwarciu tej konkretnej książki. „Czerwony Kapturek” wydany przez Wydawnictwo Olesiejuk posiada w sobie nadzwyczaj piękne i niezwykle sugestywne ilustracje Francesci Cosanti, włoskiej rysowniczki specjalizującej się w książkach dla dzieci. I choć na polskim rynku znana jest jeszcze z własnej interpretacji opowieści o „Jasiu i Małgosi”, nie powinno się przechodzić obok tych książek obojętnie. Ilustracje F. Cosanti wykonane są różnymi metodami – mamy tutaj połączenie rysunku z odbitkami prawdziwych liści. Daje to poczucie współczesności tej książki i nie ociera się o infa...

Biblioteczka z Wonsem - W podróż z Pandą i Smokiem

Obraz
 Oj, długo zastanawiałem się nad zarekomendowaniem tej książki. Nie dlatego żeby miała być zła. W żadnym wypadku. Bardziej chodziłoby tutaj o pewien sposób prowadzenia w niej opowieści. A raczej niemalże jej brak. „Wielka Panda i Mały Smok” wydana przez Wydawnictwo Albatros to wyjątkowa książka, ale stanowczo bardziej dla dorosłych niż dzieci. Dlaczego? Przekonajcie się. Do przygód Pandy i Smoka bardzo często wracam. Nie dlatego, że chciałbym zagłębić się w meandry jej fabuły. Fabuły tu w zasadzie nie ma. I można zresztą zamknąć ją w jednym zdaniu – spokojna Wielka Panda poznaje poddenerwowanego Małego Smoka i razem podróżują przez cztery pory roku. Jednak co czyni tę książkę wyjątkową, to magia ich przygód. Magia która znajduje się w krótkich, kilkuzdaniowych dialogach lub monologach każdego z bohaterów. Dodatkowo każdej rozmowie, każdemu postojowi czy myśli towarzyszy piękna, inspirowana sztuką azjatycką ilustracja. Ta książka to skarbnica mądrych, buddyjskich myśli, które proszą...

Biblioteczka z Wonsem - Trzeba pomóc temu Nosorożcowi!

Obraz
Prawie dwie dekady temu, pod koniec studiów, udało mi się zakupić książkę, która z wiadomych tylko cenzorom PRL powodów została wstrzymana u wydawcy w 1966 r. Książkę tę napisał znany polski filozof Leszek Kołakowski, a która to książka miała być prezentem dla jego córki. W 2005 r. wydało ją Wydawnictwo Muchomor i od tego momentu mogła cieszyć zarówno dzieci jak i dorosłych, bo celem jej była odpowiedź na postawione w tytule pytanie „Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca?”. Fabuła tej bajki nie jest skomplikowana. Ot, poznajemy młodego Nosorożca, który ma na zadku wielki kompres i który prosi nas o pomoc. W czym mielibyśmy mu pomóc? Tu sprawa się komplikuje, bowiem ów nosorożec chciałby umieć…latać. Tak, latać. Dowiadujemy się, że zanim obił sobie pupę, zakolegował się z pewnym wróblem, który za każdym razem zwraca się do naszego bohatera per „maleńki”. Wróbel stara się pomóc Nosorożcowi, lecz jak możemy się domyślić, niewiele wskórał, skoro Nosorożec wciąż siedzi na kompre...

Biblioteczka z Wonsem - Misiu, zejdź z drzewa!

Obraz
Wpadła mi ostatnio w ręce wspaniała książka wydana przez Wydawnictwo Zielona Sowa. Prosta, wierszowana historia o "misiu" koala, który nie chciał zejść z drzewa, tylko wciąż się go trzymał. Na swoim drzewie chomikował mnóstwo rzeczy. Spał, jadł i znowu spał. I tylko z góry patrzył, jak inne australijskie zwierzęta bawią się, rozmawiają, śpiewają czyli zwyczajnie żyją. Jednak to życie na ziemi wydawało mu się nazbyt chaotyczne i szybkie. On lubił bezpieczeństwo drzewa. I choć zwierzęta nie raz zapraszają go do wspólnej zabawy, ten pozostaje w konarach. Do czasu. Pewnego dnia zjawia się dzięcioł... "Koala, który się trzymał" kierowane jest do odbiorców w wieku 4+. Bajka ta ma zapewne nauczyć dzieci pierwszych kroków w przedszkolu i walczyć z lękiem wyjścia z gniazda. Ale w sytuacji popandemicznej wydaje mi się, że mówi ona o nas, zcybernatyzowanych ludziach, którzy większość czasu spędzamy w miłych bańkach mediów społecznościowych. Trzymamy się tych baniek jak tytułow...

Biblioteczka z Wonsem - Co z panem zrobić, panie Andersenie?

Obraz
Często mam zagwozdkę - czy uwspółcześniać dawne bajki lub baśnie, czy jednak opowiedzieć je zgodnie z oryginałem? I nie chodzi tutaj o jakieś pławienie się w obrzydliwościach lub bardzo "klinicznych", lecz często o samo zakończenie. Czy "Dziewczynka z zapałkami" miałaby sens, gdyby główna bohaterka przeżyła? Czy "Mała Syrenka" Andersena ma sens, gdy okazuje się, że jednak udało się przekonać do siebie Księcia i wyjść za niego? Choć sama Syrenka jest się z zupełnie innego świata. Czy może warto pozwolić zatryumfować Królowej Śniegu i pozostawić Gerdę samotną? Czytając różne wersje "Baśni" Andersena, często nachodzi mnie pytanie, czy nie lepiej dać się dziecku zasmucić, by wiedziało, co to za uczucie, a później z nim o tym uczuciu porozmawiać? Przecież najważniejsza po usłyszanej bajce jest często właśnie rozmowa z osobą ją czytającą i refleksja, jaka w tych małych ludziach powstaje. Sama baśń to nawet nie połowa sukcesu. To tylko jego początek. Dz...

Biblioteczka z Wonsem - Kury z grubej rury

Obraz
Lubicie kury? Osobiście uważam je za nad wyraz urocze stworzenia. A przynajmniej te, które żyją w cywilizowanych warunkach. Te ich korpulentne ciałka, krótkie nóżki i dodatkowo wyróżniający się grzebień. A słyszeliście o "Kurach z grubej rury" autorstwa Justyny Bednarek? Uwierzcie, będą to najukochańsze kury, jakie poznacie w swoim życiu! Wydawnictwo Słowne Młode wydało niezwykle ciepłą i pełną przygód opowieść o czterech kurach, które "wżeniły się" w rodzinę Ogórków. Wywróciły życie członków rodziny do góry nogami (pazurami?), a przede wszystkim dały głos młodemu chłopcu w spektrum autyzmu. Ta wcale niekrótka opowieść (która posiada drugą część!) nie tylko uczy szacunku do osób neuroróżnorodnych, ale również do samych zwierząt, których logika często wyprzedza sposób rozumowania Kubusia Puchatka - którego sposób "rozumowania" również jest przeuroczy! Tę pozycję polecam nie tylko dzieciom, ale również (a może przede wszystkim) dorosłym. Oczami kur spójrzmy ...

Biblioteczka z Wonsem - Żołty Smok. Baśnie chińskie

Obraz
Długo zastanawiałem się, od czego zacząć "wonsiaste polecajki" książkowe. Koniec końców trafiło na niezwykły zbiór chińskich baśni wydany przez Media Rodzina, w którym już nie raz zaczytywałem się. Nie dość, że pięknie zilustrowany, to dodatkowo pełen pochwał mądrości, rozsądku i przezorności. I choć wymowa imion, nazwisk czy nazw własnych może spędzać sen z powiek najlepszym lektorom i lektorkom, warto sięgnąć po ten tom, bowiem otwiera przed nami mnóstwo nieprzetartych dróg i rozwiązań w snuciu opowieści. A dla czytelników czy słuchaczek jest pełen niespodzianek i ciekawych interpretacji ludzkich zachowań. Do czego bym się jedynie przyczepił, to do charakterystycznego dla starożytnego chińskiego społeczeństwa podziału społecznego - czy to z uwagi na zawód czy płeć - jednak krótka rozmowa z rodzicem lub czytaczem, pomoże uświadomić młodszym odbiorcom czy odbiorczyniom, że ten świat na szczęście odchodzi do lamusa, a najważniejsze jest przesłanie poznanej opowieści.