Posty

Wyświetlam posty z etykietą storytelling przez świat

Mimowie starożytnego Rzymu

Obraz
Dzisiaj cofniemy się w czasie. Pobuszujemy po Cesarstwie Rzymskim i ulicach Wiecznego Miasta, byście mogli ze spokojem odpowiedzieć na modne współczesnie pytanie, kiedy ostatnio myśleliście o Imperium Rzymskim? 😉 Jako amator historii starożytnej, a zwłaszcza tej dotyczącej rzymskich cesarzy, postanowiłem zagłębić się w temat storytellingu antycznego i przyjrzeć się tradycjom, jakie zakorzeniły się w naszej kulturze i które to wywarły wpływ na nasze codzienne postrzeganie sztuki opowiadania. Nie będę się skupiał tutaj na zawodowym czy profesjonalnym aktorstwie tamtych czasów, lecz na subtelnej sztuce opowiadania, oratorstwa czy recytacji.  Pewnym jest, że odróżniano aktora od retora – te dwa zawody (mimo tak wielkiego podobieństwa) posiadały odrębne statusy i rozumienie. Retor, mówca, orator miał za zadanie przemawiać klarownie i inteligentnie. Aktor zaś miał przyzwolenie na kierowanie się emocjami, wygłupy czy „dzikie harce” sceniczne. Dobrze opanowana sztuka retoryki była swego r...

ĆMA z Nowego Yorku

Obraz
Choć o tradycjach snucia opowieści w Ameryce Północnej byłoby można pisać przez lata, dzisiaj skupię się na czymś bardziej współczesnym – pewnej „ćmie”, która przybyła do światła z potrzeby chwili, a która obecnie jest wielkim storytellingowym projektem ogarniającym cały świat. Organizacja „The Moth” powstała w 1997 r. w Nowym Yorku. Założył ją poeta George Dawes Green, który chciał wskrzesić w sobie uczucia, których doznał w swojej małej ojczyźnie, stanie Georgia, kiedy to wraz z grupką przyjaciół, siedząc wieczorem na werandzie jego domk, opowiadali sobie wzajem prywatne historie, a którym to „przysłuchiwały się”, latające wokół lampy ćmy. Green sam nazwał siebie ćmą, którą przyciąga światło opowieści, zorganizował więc podobne spotkanie w Nowym Yorku. Najpierw wydarzenie miało charakter prywatny – działo się wśród grupki znajomych w mieszkaniu poety. Później grupka storytellerów zaczęła prędko się rozrastać, więc musieli przenieść się do pubu. W samym zaś pubie obcy ludzie z chęcią ...

Rakugo z Japonii

Obraz
Zainspirowany ostatnim udziałem w Japan Feście organizowanym przez Szczeciński Klub Azji postanowiłem krótko napisać o innej od kamishibai , ale nadal japońskiej formie storytellingu, czyli sztuce rakugo . Rakugo to bardzo stara forma sceniczna znana w Japonii od IX/X w., kiedy to mnisi buddyjscy, chcąc uczynić swoje kazania ciekawszymi, postanowili uciec się do ukazywania buddyjskich nauk w formach scenek czy raczej dialogów wykonywanych przez opowiadacza (nazywanego rakugoka lub hanashika ). Cel został tak dobrze osiągnięty, że wkrótce najlepsi opowiadacze byli zapraszani na dwory arystokratyczne, by tam - z pomocą magii swoich opowieści - uświetniać różne uroczystości oraz życie dworskie.  W okresie Edo rakugocy trafili do niższych warstw społecznych (do klasy kupieckiej), by tam zabawiać bogaczy komicznymi sytuacjami z życia rolników, rzemieślników czy innych przedstawicieli najniższych klas. Zaczęto też spisywać owe historie, by służyły kolejnym pokoleniom i by można było je r...

Hawakati z Libanu

Obraz
 🕌Z wulkanicznych Hawajów przenosimy się dzisiaj na Bliski Wschód do Libanu, gdzie tradycje gawędziarskie były niegdyś bardzo żywe i znaczące. To właśnie z „hakawati” kojarzą nam się dzisiejsi arabscy bajarze, których wizerunek przemierzył cały świat. Hakawati dosłownie oznacza tego, który opowiada – gawędziarza zarabiającego na swoje życie, snując przed publicznością bajki i baśnie, i przemierzającego arabski świat od miasta do miasta. 🧞To właśnie opowieści hakawati zainspirowały autorów „Baśni z 1001 nocy”. Byli tak ważni, że uważano ich za drugich co do ważności w kraju z uwagi na ich umiejętność władania masami i przemawiania przed nimi. Potrafili nie tylko zainteresować swoimi opowieściami widownię, ale również kreować moralność swoich słuchaczy, przytaczając odpowiednie przypowieści z Koranu. 🗣Według legendy osiemnastowieczny gawędziarz Ahmad al Saidawi potrafił utrzymać zainteresowanie swojej widowni przez 372 (!) wieczory w pewnej kawiarni w syryjskim Aleppo, by ostatecz...

Hula z Hawajów

Obraz
Disneyowskie filmy „Lilo i Stich” jak również „Vaiana, skarb oceanu” (w orginale „Moana”) inspirowane są hawajską kulturą, która nie ma sobie równych w historii storytelingu. W przeciwieństwie do japońskiego kamishibai operowała zupełnie innym językiem opowieści – tańcem, który przez swą ulotność trudno było zapisać czy doskonale zapamiętać. Biorąc również pod uwagę fakt, że przez chrześcijańskich misjonarzy był to taniec lub działanie zakazane, trudno tutaj o jakieś liczne pozostałości tej bardzo starej kultury. Obecnie Hawaje są silnie skomercjalizowanym miejscem na Ziemi. Stały się celem rzesz turystów łaknących niebiańskich plaż i niezrównanych zachodów słońca. Hawajczycy kojarzą nam się głównie z kobietami w spódnicach z liści lub trzciny, ubranymi w wianki z kolorowych kwiatów i ruszającymi biodrami do jakiejś relaksującej i słodko brzmiącej muzyki. Prawda jest taka, że w tych tańcach, a przede wszystkim w choreografiach, zakodowany jest wyjątkowy język  przypominający naszą ...

Kamishibai z Japonii

Obraz
Zostajemy w wyspiarskim klimacie i kierujemy nasz wzrok ku Dalekiemu Wschodowi – Japonii. Ten kraj ma bardzo dużą tradycję storytellingu i objawia się on w różnych formach. Dzisiaj pochylę się nad tą, którą sam się zajmuję czyli teatrem kamishibai. Kamishibai (kami – papier, shibai – teatr) moglibyśmy tłumaczyć jako papierowy teatr, ale trafniejszym jest określenie teatr ilustracji. Początków tej sztuki upatruje się u ośmiowiecznych buddyjskich mnichów, którzy przemierzając Japonię wzdłuż i wszerz, nosili ze sobą ilustrowane zwoje, które rozwijali przed publicznością wraz z rozwojem ustnej, moralizującej opowieści. Wraz ze zmianami politycznymi i społecznymi w Kraju Kwitnącej Wiśni, zwoje przekształciły się w trwalsze, malowane na drewnie ilustracje, które ostatecznie na początku XX w. przybrały formę obecną – ilustracji zamkniętych w drewnianym teatrzyku (butai) i wyciąganych wraz z mijającą fabułą. Kamishibai używane było zarówno w celach rozrywkowych jak i edukacyjnych japońskie...

Calypso z Trynidadu

Obraz
  Zaczęliśmy naszą podróż od europejskiej wyspy, przeskoczmy więc Atlantyk i wylądujmy na Karaibach w Trynidadzie i Tobago. Historia tego państwa, jak i całego rejonu, pełna jest bólu, krwi i potu niewolników pochodzących z Afryki. Kolonializm odcisnął ogromne piętno na rzeszach ludzi, siłą zaciągniętych na ten odległy kawałek świata. Na szczęście gdzieś wśród karmionych krwią  plantacji narodził się bunt, a wraz z nim sztuka, którą dzisiaj nazywamy calypso. „Calypso” - nie mylić z grecką Kalipso – to przede wszystkim muzyka, która wyrosła z potrzeby komentowania własnego świata; z potrzeby posiadania własnego głosu. Początkowo wykonywana była w wielu językach zmieszanych ze sobą – widoczne są wpływy afrykańskie (co oczywiste), ale również francuskie, kreolskie, hiszpańskie i ostatecznie angielskie. Źródeł calypso upatrujemy w zachodnioafrykańskim „kaiso”, gdzie śpiewowi i muzyce bębnów towarzyszyła recytacja „griota” (gawędziarza). Z czasem te role połączyły się, tworząc właś...

Cuntisti z Sycylii

Obraz
Jak świat stary, ludzkość opowiadała sobie różne historie, by wymieniać się doświadczeniem, podtrzymywać tradycje oraz zasiewać ziarna wartości w młodych i płodnych umysłach. Z czasem przeistoczyło się w to sztukę i w zależności od kraju (lub położenia geograficznego) nabrało cech szczególnych. Naszą podróż przez świat storytellingu rozpoczniemy w Europie, we Włoszech, a najkonkretniej na Sycylii. To tam królowali cuntisti oraz ich opowieści – cunti . Choć Sycylia ma ogromną tradycję lalkarską, najciekawsze wydają mi się opowieści, mające swoje źródło w starogreckiej sztuce improwizacji. Opowiadacz stawał na małym, kwadratowym podwyższeniu, dzisiaj kojarzącym nam się z filmowymi demagogami lub krzykliwymi gazeciarzami, i opowiadał. Opowiadał historie o rycerzach, bandytach i świętych. Ich opowieści musiały być na tyle zajmujące, by gawędziarz nie tylko zaskarbił sobie uwagę publiczności gdzieś na gwarnym i ruchliwym placu rynkowym, ale również by mógł z tego fachu wyżyć. Fach przekazy...