Posty

Lisie tajemnice - recenzja zbioru "Kitsune. 13 opowieści o lisach"

Obraz
  W rodzimej kulturze nie przywiązujemy wielkiej wagi do postaci lisa – nie ma ona boskiego wymiaru i skupia wokół siebie raczej negatywne cechy ludzkie. Znamy lisy przechery, lisów oszustów (jak np. w „Pinokiu” Collodiego), ewentualnie lisa demagoga („Szelmostwa Lisa Witalisa” J. Brzechwy). W języku polskim mówi się o kimś fałszywym, że jest „farbowanym lisem”, a o cwaniaku - „szczwany lis”. Nic, co chcielibyśmy usłyszeć o sobie. Zupełnie inaczej ma się lis w kulturze japońskiej, o czym dobitnie świadczy wydany przez Wydawnictwo Kirin zbiór opowieści pt. „Kitsune. 13 opowieści o lisach”. Ośmioro autorów i autorek japońskich postanowiło zmierzyć się z postacią tego rudego psowatego o nadnaturalnym charakterze. Lis w kulturze japońskiej jest istotą magiczną, czasem demoniczną, a nawet tricksterem. Bywają lisy, które odpłacają się ludziom za okazane im dobro, ale na swojej drodze można spotkać też takie, które wystrychują ludzi na dudka. Ciekawy jest fakt, że lisy – wg japońskich w...

Zawód Opowiadacz - Dykcja dla początkujących

Obraz
 Przed Wami zestaw podstawowych ćwiczeń mięśni twarzy. Powinno się wykonywać je codziennie, aby nasz język czy usta przyzwyczaiły się do nich. Z czasem można sięgnąć po kolejne ćwiczenia lub te poniższe wykonywać dłużej i staranniej, dając swoim mięśniom możliwość wykazania się. Ważne, aby czynność tę powtarzać i utrwalać. Jeżeli chcecie, możecie wykonywać te ćwiczenia przed lustrem, jednocześnie obserwując, czy dobrze je wykonujecie.  1. Żuchwa: pionowe ruchy żuchwą (żuchwa w dół – otworzenie jamy ustnej, żuchwa w górę – zamknięcie) – 1 min., poziome ruchy żuchwą (usta uchylone, następnie raz w lewo, raz w prawo przesuwamy żuchwę) – 1 min., ruchy koliste (usta zamknięte, poruszamy żuchwą jakbyśmy żuli gumę – raz wykonujemy „żucie” zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, następnie odwrotnie) – 1 min. 2. Usta:  wysuwamy złączone usta do przodu, tworząc tzw. „dziubek”) naprzemiennie wykonujemy: wysunięcie dziubka do przodu, rozciągnięcie kącików ust w stronę uszu, tworzą...

Andersen odbrązowiony

Obraz
Z początkiem roku sięgnąłem po biografię Hansa Christiana Andersena pióra Jackie Wullschlager i zapewniam Was, że jest to lektura godna polecenia. Książka „Andersen. Życie baśniopisarza” to pozycja odbrązawiająca „pisarza dzieci”, który tak do końca za dziećmi nie przepadał. Szukał poklasku wśród dorosłych i szukał go nad podziw szczwanie. Jako syn ubogiego małżeństwa miał ogromne „parcie na szkło”, pisząc kolokwialnie. Wraz z odejściem z rodzinnego Odense, trafiwszy do Kopenhagi, różnymi sposobami starał się dotrzeć do wyższych warstw społecznych, byle ich po prostu dotknąć. Na całe szczęście udało mu się odnaleźć bogatych mieszczańskich (a później arystokratycznych) patronów, dzięki którym miał nie tylko co do „gęby” włożyć – bowiem każdego dnia obiadował u innych bogaczy – ale również znaleźli się tacy, którzy zasponsorowali mu podróże po Europie. Dzięki nim poznał innych bogaczy, innych wielbicieli jego twórczości (zwłaszcza Niemców), którzy sutymi daninami dawali mu znać o swoim u...

Podsumowanie Wonsowego Roku

Obraz
Skoro nadszedł już styczeń 2024, należy podsumować zeszły rok. I jak się okazuję, mam co podsumować w tym pierwszym roku działalności, bowiem zdarzyło się wiele. Udało mi się: - stworzyć własną markę ( jeszcze nie wiem, czy rozpoznawalną, ale najważniejsze że własną ), - zaistnieć publicznie w Szczecinie, - wziąć udział w dziewięciu wydarzeniach ( w tym pięciu plenerowych! ), - spotkać dziesiątki jeśli nie setki osób, którym po raz pierwszy „przedstawiłem” teatr kamishibai, - przetłumaczyć na język polski pięć opowieści: „Wdzięczny Żuraw”, „Momotaro, brzoskwiniowy chłopiec”, „Zapominalska czarownica”, „Krasnal Tomte” oraz „Różni”, - zilustrować jedną bajkę braci Grimm ( o tym już wkrótce! ). To był dla mnie naprawdę twórczy rok, a właściwie pół roku, bowiem dopiero od czerwca 2023 r. liczę swoją oficjalną, indiana-wonsową działalność.  A co mam w planach?   Zakup i tłumaczenie kolejnych opowieści (trzeba powiększać bibliotekę i prezentować opowieści szczeciniankom i szczecinia...

Pingwin, październik i przyroda

Obraz
Tegoroczny październik minął mi pod znakiem edukacji na rzecz środowiska. Miałem przyjemność wziąć udział w projekcie organizowanym przez Żeglugę Szczecińską pod nazwą „Misja Dzieci – Szczecin bez śmieci”. Niemalże codziennie witałem do jednego ze szczecińskich przedszkoli lub szkoły podstawowej z krótkim programem artystycznym – bajką ekologiczną o Pingwinie Pingo wydanej przez Wydawnictwo Kokoszka – następnie organizowałem zabawy z recyklingiem (chusta Klanza bardzo dobrze sprawdza się w roli maty do popularnego Twistera), by ostatecznie wyjść z uczestniczkami i uczestnikami w miasto lub w okolicę szkoły, by tam zebrać jak największą górę śmieci. Oczywiście i tutaj nie mogło zabraknąć zabawy – dzieci dzięki swojemu wzrostowi lepiej widzą, co dzieje się w różnej wielkości krzakach, niskich drzewostanach czy w niedostępnych dorosłemu zaułkach. Przedszkolaki uwielbiały prześcigać się na ilość zebranych śmieci, ale już uczniowie i uczennice szkół podstawowych stawiali na jakość i orygi...

Moje Japan Festy

Obraz
Już dwukrotnie miałem okazję brać udział w Japan Feście organizowanym przez Szczeciński Klub Azji. Za pierwszym razem – w 2022 r. – jako członek Stowarzyszenia Chowaniec, w tym roku już jako Indiana Wons. Za każdym razem uczę się tam czegoś nowego. I nie chodzi tutaj o zapoznanie z jakimiś tajnikami japońskiej kultury czy sztuki. Ani również o niezwykle modny temat anime lub mangi. Uczę się, jak ludziom (zarówno dzieciom jak i dorosłym) potrzebna jest chwila wytchnienia i bajki.  Kamishibajanie z Chowańcem W latach 90. XX w. popkultura japońskia wkroczyła z przytupem na polskie podwórko. Zaczęło się oczywiście od seriali animowanych takich jak „Kapitan Tsubasa” czy „Yattaman”. Później świat zwariował na punkcie „Czarodziejki z Księżyca” (byłem tą z Merkurego), tamagochi (pamiętam, że sam miałem ich kilka!), zaczęły pojawiać się mangi, czasopisma dla japonofilów (barwne „Kawaii”), gry karciane na bazie anime – Digimony, Pokemony – słowem ryż, mydło i powidło. Wszystko zaczęło do nas...

Biblioteczka z Wonsem - Wciąż Czerwony Kapturek

Obraz
Wersji historii o Czerwonym Kapturku powstają setki jeśli nie tysiące. Ta dosyć prosta baśń o podróży małej dziewczynki przez ciemny las do schorowanej Babci od lat ma uczy dzieci o pożytkach ze słuchania rodziców i nie rozmawiania z obcymi. Któż z nas nie zna słów „A dlaczego masz takie duże oczy?...” etc.? Jednak dlaczego dzisiaj postanowiłem zarekomendować kolejną wersję tej opowieści? Odpowiedź nasuwa się od razu po otwarciu tej konkretnej książki. „Czerwony Kapturek” wydany przez Wydawnictwo Olesiejuk posiada w sobie nadzwyczaj piękne i niezwykle sugestywne ilustracje Francesci Cosanti, włoskiej rysowniczki specjalizującej się w książkach dla dzieci. I choć na polskim rynku znana jest jeszcze z własnej interpretacji opowieści o „Jasiu i Małgosi”, nie powinno się przechodzić obok tych książek obojętnie. Ilustracje F. Cosanti wykonane są różnymi metodami – mamy tutaj połączenie rysunku z odbitkami prawdziwych liści. Daje to poczucie współczesności tej książki i nie ociera się o infa...